W Camden Town byłam kilka razy, ale nigdy nie miałam czasu, aby powłóczyć się po pchlich targach. W końcu dziś udało mi się wyruszyć na ich podbój.
Camden Town zdecydowanie wyróżnia się spośród innych dzielnic Londynu. To tu można spotkać ludzi o różowym kolorze włosów, z irokezem na głowie, ubranych w spodnie w czarno- czerwone bądź zielone paski, z kurtkami pełnymi naszywek ulubionych zespołów muzycznych. Wielu z nich wywołuje mój podziw ze względu na pomysłowość i odwagę. Miejsce jest tak barwne, że trudno je opisać słowami, a klimat ciężko złapać na zdjęciach. To, co mi się nie podoba, to oczywiście ogrom turystów, no ale nie można mieć wszystkiego ;)
Gdy wysiadłam z autobusu, na jednym z chodników zauważyłam tłum ludzi. Zebrali się wokół dającego mini-koncert mężczyźnie. Tak oto zaczęła się moja wyprawa po Camden Town.
Niedaleko stacji metra znajduje się pierwszy targ: The Camden Market. Będąc w Camden po raz pierwszy, wiedziałam, że na pewno tu przyjdę. Niestety, miejsce nie powaliło mnie na kolana. Przypominało rynki, jakich w Polsce pełno, w których króluje tandeta. Spodobało mi się tylko stoisko z T-shirtami - na pewno wrócę po jeden.
 |
| Rokit Vintage Clothing - naprzeciwko The Camden Market. |
Idąc dalej główną ulicą, natknęłam się na Inverness Street Market. To miejsce też nie zrobiło na mnie wrażenia.
 |
| Jedynie obrazy z tego stoiska były godne uwagi. |
 |
| Tandetne koszulki nawiązujące do Amy Winehouse i jej śmierci. |
Wyszłam stamtąd i kontynuowałam swój spacer wzdłuż głównej ulicy. Niektóre sklepy miały bardzo fajne, hm, ozdoby? nad wejściem.
 |
| Sklep z pięknymi sukienkami w stylu rockabilly. |
Później trafiłam do Camden Lock. Tu mi się podobało. Wyroby hand made, malutkie sklepiki vintage...
Największą uwagę poświęciłam stoiskom z... jedzeniem :) Tak naprawdę tylko się przyglądałam, ale następnym razem na pewno na coś się skuszę.
 |
| Tu kupiłam bezalkoholową piña coladę. |
 |
| Była IDEALNA. |
Z napojem w ręku, kupionym parę minut wcześniej, poszłam dalej. Znalazłam się w Camden Stables Market - raju. Wchodząc do tego miejsca, przenosisz się do małego miasteczka (to naprawdę wygląda jak miniaturowe miasteczko), w którym znajduje się wszystko - od restauracji, przez sklepiki vintage, po sklepy z pamiątkami. Owszem, można to znaleźć choćby w Camden Lock, ale to miejsce ma tak niesamowity klimat, że jedyne, na co ma się ochotę, to przechadzanie się po tych malutkich uliczkach.
 |
| Cudowne walizki vintage. |
Poniżej zdjęcie przedstawiające wejście do sklepu
Cyberdog. Właściwie sklepu połączonego z klubem, a przynajmniej takie odnosi się wrażenie, będąc w środku. Soczewki kontaktowe i kosmetyki świecące w ultrafiolecie, ubrania o niesamowitych kształtach, wszystko doprawione niesamowicie głośną muzyką, kolorowymi światłami i tancerkami(!) - to trzeba zobaczyć. Nie można było robić zdjęć w środku, nad czym niesamowicie ubolewam, dlatego dodaję link do strony
sklepu, na której można zobaczyć te rzeczy, a także do
filmiku, który znalazłam na youtube - namiastka tego, co tam się dzieje. Dodam jeszcze, że chciałam przymierzyć
tę sukienkę w kolorze czarnym - idąc do przymierzalni zatrzymał mnie sprzedawca (swoją drogą, wyglądał jak cyborg ;)) i powiedział, że aby przymierzyć tę sukienkę, najpierw trzeba za nią zapłacić, a później, przy oddaniu rzeczy sprawdzają, czy się nie uszkodziła, i dopiero wtedy zwracają gotówkę.
I już w drodze powrotnej na przystanek autobusowy.